Recenzja /11.11.2017/

11 listopada można świętować w różny sposób. Jest oczywiste, że TOS  tradycyjnie honoruje Święto Niepodległości  wydarzeniem muzycznym. W tym roku było ono niezwykłe i warte zapamiętania. Nie tylko z powodu zaproszenia do udziału w koncercie sławnego solisty, wyłącznie polskiego repertuaru i udanej próby połączenie jazzu, muzyki klasycznej i filmowej, czy wysokiego poziomu wykonawstwa. Wyjątkowość koncertu tkwiła bowiem w konsekwentnie zrealizowanym pomyśle o jego radosnym charakterze. W taką formułę wpisał się idealnie Leszek Możdżer, który na początku koncertu wykonał z TOS swoje miniatury na smyczki i fortepian improwizujący. Powitał publiczność, mówiąc, że z przyjemnością występuje w „grocie” na Jordankach i z właściwym sobie skupieniem zagrał wraz z toruńskimi muzykami  własne utwory. Tworzyły one swoistą całość narracyjną, mimo iż ich tytuły wskazywałyby na odległość tematyczną  muzycznych światów. „Wyznania meteorologii”, „Biali”, „Reicher”, „Facing the wind”, „Miodex” łączył klimat subtelnego, plastycznego opowiadania o świecie, malowania dźwiękiem muzycznego pejzażu. Wędrujące od fortepianu do różnych instrumentów tematy przenikały się, uzupełniały i przede wszystkim zabierały słuchaczy do magicznego  świata wyobraźni kompozytora. Fantastyczny pianista jest także niezwykle kreatywnym twórcą, który nie wydaje się być zmęczony dotychczasową imponującą karierą artystyczną. Czuje się, że granie ciągle sprawia mu radość,  którą dzieli się z publicznością. Możdżer bardzo zręcznie przygotował słuchaczy do odbioru trudnego koncertu H.M. Góreckiego. Najpierw wykonał swoją ostatnią miniaturę „Dedede”, o bardziej  zagęszczonej niż poprzednie utwory strukturze muzycznej, a potem uprzedzając, że „będzie się działo” brawurowo wykonał 9-cio minutowy „Koncert na klawesyn (lub fortepian) i orkiestrę smyczkową” jednego z najwybitniejszych polskich kompozytorów współczesnych. Grał tak jakby chciał znaleźć odpowiedź na odwieczne pytanie: „Dokąd to wszystko zmierza?” Po koncercie utwierdził mnie zresztą w tym odczuciu wyznając, że w ogóle zadajemy za mało pytań i tylko operujemy wtłaczanymi nam zewsząd gotowymi, schematycznymi odpowiedziami. Publiczność owacją na stojąco nagrodziła interpretację dzieła H. M. Góreckiego, które na pewno nie zabrzmiałoby tak imponująco, gdyby nie towarzysząca pianiście TOS poprowadzona perfekcyjnie przez Piotra Sułkowskiego.

Drugą część koncertu wypełniła muzyka filmowa Henryka Kuźniaka z filmów A. Barańskiego, G. Królikiewicza, F. Falka, J. Machulskiego. Pikadowe Jordanki wypełniły znane świetnie publiczności z ekranu dźwięki przebojów filmowych. Henryk Kuźniak to bezdyskusyjny mistrz polskiej muzycznej szkoły filmowej, nie można się więc dziwić, że słuchacze niezwykle żywo reagowali na wspaniale wykonywane przez TOS utwory. Na szczególne wyróżnienie zasługują: fantastyczny trębacz Michał Tyrański i rewelacyjny klarnecista Mateusz Szwankowski , którzy niedawno zasilili toruński zespół. Nad wszystkim precyzyjnie panował Piotr Sułkowski, który z ujmującą lekkością swoją batutą wyczarowywał  dźwiękami filmowe obrazy.

Nie można się więc dziwić, że publiczność nagrodziła muzyków gromką owacją i w radosnym nastroju rozeszła się do domów. Taki nastrój jest najbardziej właściwy dla uczczenia rocznicy odzyskania niepodległości, bo temu świętu powinna towarzyszyć przede wszystkim radość narodowej wspólnoty.

                                                                                                                                              Gabriela Ułanowska
                                                                                                                                                     „Twoja Muza”