Lokalne brzmienie biznesu #2
Jarosław Pawlicki: "Wspierając kulturę, wspieramy społeczność"
- Staram się tworzyć materiały, które przyciągają uwagę i pozwalają wyróżnić koncerty Toruńskiej Orkiestry Symfonicznej wśród wielu innych wydarzeń kulturalnych. Ostatecznie chodzi o to, by zachęcić do udziału także osoby, które być może nigdy wcześniej nie miały kontaktu z muzyką klasyczną. Jeśli plakat, afisz czy kampania sprawią, że ktoś po raz pierwszy usiądzie na widowni koncertu symfonicznego, to jest to dla mnie duża satysfakcja – mówi Jarosław Pawlicki, projektant graficzny, właściciel Pneuma Studio, twórca identyfikacji wizualnych Toruńskiej Orkiestry Symfonicznej. Podczas uroczystego zakończenia 47. sezonu odebrał swoją pierwszą Muzę TOS-u, statuetkę przyznawaną partnerom i mecenasom Toruńskiej Orkiestry Symfonicznej. W niedzielę, 5 lipca, w CKK Jordanki, przy okazji koncertu Six Pianos, będzie można obejrzeć wystawę prac Jarosława Pawlickiego "Phase Shift / Między dźwiękiem a obrazem".
Jakie było Pana pierwsze wspomnienie związane z Toruńską Orkiestrą Symfoniczną albo które z wydarzeń najbardziej zapadło Panu w pamięć?
Trudno wskazać jedno konkretne wydarzenie, ponieważ moja relacja z Toruńską Orkiestrą Symfoniczną rozwijała się przez lata. Najbardziej wspominam te przedsięwzięcia, przy których miałem przyjemność współpracować z TOS, a które były bezpośrednio związane z Toruniem i jego dziedzictwem kulturowym. Szczególnie bliskie są mi projekty identyfikacji wizualnej Festiwalu z okazji 100. rocznicy urodzin Kazimierza Serockiego oraz kilkukrotna współpraca przy wydarzeniach poświęconych twórczości Grzegorza Ciechowskiego i zespołu Republika.
Szczególnie dobrze wspominam również pracę przy materiałach wizualnych Konkursu Skrzypcowego im. Karola Lipińskiego. To międzynarodowe wydarzenie, na potrzeby którego przygotowałem setki różnorodnych materiałów komunikacyjnych i promocyjnych. Obejmowały one zarówno elementy użytkowe, takie jak np. zawieszki na drzwi hotelowe „Proszę nie przeszkadzać” i rozbudowane materiały drukowane – ponad 100-stronicowy katalog, plakaty, ulotki, dyplomy, reklamy prasowe, zaproszenia i wiele innych. Projekt funkcjonował również w przestrzeni miejskiej: na billboardach, citylightach oraz w formie grafik na autobusach MZK. To był bardzo duży, wielowątkowy projekt, zarówno pod względem skali, jak i różnorodności materiałów.
Z perspektywy melomana najbardziej zapadły mi jednak w pamięć koncerty, podczas których można było obserwować koncentrację, zaangażowanie i radość muzyków. To doświadczenia, które pokazują, że muzyka symfoniczna jest przede wszystkim żywym spotkaniem ludzi wokół sztuki.
W Toruniu mamy wiele cennych inicjatyw, ale to muzyka klasyczna buduje prestiż miasta na zewnątrz. Dlaczego jako lokalny przedsiębiorca zdecydował się Pan zostać partnerem właśnie Toruńskiej Orkiestry Symfonicznej?
Toruńska Orkiestra Symfoniczna jest jedną z najważniejszych kulturalnych wizytówek Torunia i od lat współtworzy muzyczną tożsamość miasta. Dla mnie współpraca z orkiestrą jest naturalnym połączeniem dwóch światów, które są mi szczególnie bliskie – projektowania graficznego i muzyki. Prywatnie jestem melomanem, dlatego muzyka od zawsze była obecna w moim życiu. Słucham bardzo różnych gatunków, ale muzyka klasyczna zajmuje wśród nich szczególne miejsce. Współpraca z TOS nigdy nie była więc dla mnie wyłącznie projektem zawodowym. To możliwość połączenia pracy z czymś, co autentycznie mnie interesuje i inspiruje.
Wraz z żoną często podróżujemy śladami muzyki. Odwiedzaliśmy wielokrotnie sale koncertowe w Polsce, takie jak NOSPR w Katowicach, NFM we Wrocławiu, Filharmonię Narodową czy teatry operowe w Warszawie i Łodzi i wiele innych wspaniałych sal koncertowych. Mieliśmy również okazję uczestniczyć w koncertach w takich miejscach jak Concertgebouw w Amsterdamie czy filharmonie w Berlinie, Lipsku czy Nowym Jorku. Jako projektant zawsze zwracam w tych miejscach uwagę nie tylko na sam program artystyczny, ale również na sposób komunikacji i materiały promocyjne tych instytucji. Widać tam wyraźnie, jak ważną rolę odgrywa współpraca kultury z biznesem. To partnerstwo, które pozwala rozwijać ambitne projekty i budować silne marki instytucji kultury.
Proszę przybliżyć naszym melomanom, na czym polega taka współpraca. W końcu to coś więcej niż tylko logotyp na plakacie.
Zdecydowanie. W moim przypadku współpraca polega przede wszystkim na tworzeniu identyfikacji wizualnych wydarzeń, materiałów promocyjnych i komunikacji, która pomaga dotrzeć do odbiorców. Celem jest nie tylko informowanie o koncertach, ale także budowanie rozpoznawalnej marki orkiestry i podkreślanie wyjątkowości jej działalności. Łączenie tradycji z nowoczesnością to zadanie nie tylko dla orkiestry, ale również dla mnie jako projektanta. Każdy projekt zaczyna się od rozmowy o tym, co w danym wydarzeniu jest najważniejsze. Czasem punktem wyjścia jest program koncertu, czasem solista lub dyrygent, a czasem szczególna okazja czy rocznica, wokół której budowane jest wydarzenie. Współczesna identyfikacja wizualna funkcjonuje równocześnie w wielu mediach i przestrzeniach miasta. Staram się tworzyć materiały, które przyciągają uwagę i pozwalają wyróżnić koncerty Toruńskiej Orkiestry Symfonicznej wśród wielu innych wydarzeń kulturalnych. Ostatecznie chodzi o to, by zachęcić do udziału także osoby, które być może nigdy wcześniej nie miały kontaktu z muzyką klasyczną. Jeśli plakat, afisz czy kampania sprawią, że ktoś po raz pierwszy usiądzie na widowni koncertu symfonicznego, to jest to dla mnie duża satysfakcja.
Czy dostrzega Pan podobieństwa między zarządzaniem przedsiębiorstwem a pracą orkiestry symfonicznej?
Moje studio to jeden człowiek. Orkiestra to wieloosobowy zespół, więc skala działania jest zupełnie inna. Kiedy jednak pracuję dla Orkiestry, często czuję się częścią większego organizmu, w którym spotykają się ludzie o różnych kompetencjach i doświadczeniach. Sukces zależy od umiejętności współpracy. Dotyczy to zarówno orkiestry, jak i każdej firmy – niezależnie od jej wielkości. Potrzebne są zaangażowanie, wzajemne zaufanie i przekonanie, że wszyscy pracują na wspólny efekt końcowy. W przypadku orkiestry jest nim udany koncert, w przypadku projektanta – dobra komunikacja wizualna wydarzenia. Ostatecznie cel jest podobny: stworzyć coś wartościowego dla odbiorcy.
Wsparcie kultury to dla wielu przedsiębiorców element strategii CSR – społecznej odpowiedzialności biznesu. Jak Pana zdaniem mecenat nad taką instytucją jak TOS wpływa na życie mieszkańców regionu?
Kultura ma ogromny wpływ na jakość życia. Tworzy przestrzeń do spotkań, inspiruje, rozwija wrażliwość i buduje więzi społeczne. Dzięki działalności orkiestry mieszkańcy regionu mają dostęp do wydarzeń na wysokim poziomie artystycznym bez konieczności wyjazdu do największych ośrodków w kraju. Uważam, że wspólnie budujemy bardziej świadomą kulturalnie społeczność.
Czy silna i prestiżowa instytucja kultury realnie wpływa na atrakcyjność regionu dla nowych mieszkańców, inwestorów czy pracowników?
Chciałbym tak to widzieć, ale mam świadomość, że atrakcyjność regionu to nie tylko kultura. To przede wszystkim codzienne, bardzo konkretne rzeczy i problemy: nowe miejsca pracy, dostęp do edukacji, służby zdrowia czy infrastruktura miejska. Kultura jest w tym układzie czymś, co buduje jakość życia – takim „dodatkowym poziomem”, który sprawia, że miasto staje się pełniejsze i bardziej przyjazne do życia. Ale żeby mogła pełnić tę rolę, musi opierać się na stabilnych fundamentach społecznych i ekonomicznych. Dlatego myślę o rozwoju miasta jako o całości – gdzie rozwój gospodarczy, społeczny i kulturalny powinny iść równolegle, wzajemnie się uzupełniając.
Gdyby miał Pan zachęcić innych lokalnych przedsiębiorców do wspierania kultury, na co zwróciłby Pan uwagę?
Przede wszystkim jest to działanie długofalowe. Szczerze mówiąc, traktuję je bardziej jako coś w rodzaju osobistej misji niż element strategii biznesowej. Trudno też jednoznacznie powiedzieć, jak bezpośrednio przekłada się ono na pozycję firmy.
Korzyści nie zawsze są łatwe do zmierzenia, szczególnie w krótkim czasie, ale widać je w inny sposób – chociażby poprzez dużą frekwencję i realne zaangażowanie mieszkańców. Wystarczy spojrzeć na wypełnione sale koncertowe w Jordankach podczas koncertów Toruńskiej Orkiestry Symfonicznej.
Wspierając kulturę, wspieramy społeczność. Myślę jednak, że równie ważne – jeśli nie ważniejsze – jest wewnętrzne przekonanie o wartości takich działań w obszarze kultury i ich sensie, który wykracza poza bezpośredni wymiar materialny.
Na koniec prośba: gdyby miał Pan określić Toruńską Orkiestrę Symfoniczną jednym słowem, byłoby to...
„Harmonia” i „żywioł” – to dwa słowa. Dobrze oddają zarówno istotę muzyki, jak i ideę współpracy ludzi tworzących wspólnie coś wartościowego. Szczególnie zapamiętałem koncert „NATURA x KOSMOS”. Miałem okazję obserwować pracę orkiestry oraz dyrygenta, Maestro Adama Banaszaka, z bliska – zarówno pod względem precyzji, jak i emocjonalnego zaangażowania muzyków. Szczególnie mocno zapadł mi w pamięć moment finału „Orawy” W. Kilara, kiedy całość wybrzmiała z ogromną energią i spójnością. To, co było widoczne na estradzie w twarzach muzyków, to nie tylko wysoki poziom wykonawczy, ale też wyraźne szczęście, poczucie wspólnego sukcesu i satysfakcji po zakończonym koncercie.
Wywiad jest częścią nowego projektu TOS pod hasłem „Lokalne brzmienie biznesu”, w ramach którego powstał film oraz odbyły się rozmowy z toruńskimi przedsiębiorcami. Film można obejrzeć tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=33uN45NW8B4
Najnowsze aktualności


